Oczytani | Michał Turowski

Zaczynamy cykl Sirene OCZYTANI!

Co czytają artyści, twórcy i ludzie kreatywni? Jakie książki sprawiają, że ich prawa półkula zaczyna pracować, oczy płynnie biegną od lewej do prawej strony, a palce nerwowo przekładają kolejne strony.

Co dwa tygodnie poznacie książkę i twórcę, który uznał, że warto ją wam polecić.

Jako pierwszy o książce opowiedział nam  Michał Turowski – producent, wydawca muzyczny, właściciel oficyny Biedota i  BDTA, połowa zespołu Mazut.

Ta książka może nie do końca jest dla mnie inspiracją, ale raczej kluczem do wszystkiego co robię jako muzyk i tzw. artysta dźwiękowy.

Bardzo ważny jest dla mnie aspekt pamięci i niepamięci. Rozliczenie z różnych wydarzeń, to, w jaki sposób traktujemy je po pewnym czasie. Żyjemy w czasach, w których wojna, przemoc i działania wojenne są romantycznie fetyszyzowane. Tworzy się narrację o wojennych dzielnych bohaterach, a tymczasem książka pokazuje nam wojnę i wszystko co jest z nią związane w sposób odarty z jakiegokolwiek romantyzmu – bardzo okrutny i zatrważający.

W książce pada bardzo mądre zdanie, w mojej ocenie najmądrzejsze w kontekście wojny i przemocy: “Wojna to nie mecz piłkarski i nie kończy się z ostatnim gwizdkiem sędziego”, wojna trwa cały czas.

Mamy tu opowieść o wojnie w Bośni w latach 1992-1995. Jednak sama wojna jest tylko punktem wyjścia do opowieści o wszystkim, co wydarzyło się później. O jej ofiarach, o ludziach, którzy próbują wymierzyć sprawiedliwość. O ludziach, którzy starają się znaleźć wytłumaczenie tego, co się stało. To poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego ich sąsiedzi, którzy przychodzili na chrzciny dzieci i którzy grali z nimi w piłkę, postanowili z dnia na dzień dokonać ludobójstwa.

Często to rozliczenie się z przeszłością nie jest możliwe i postawione pytania pozostają bez odpowiedzi. To jest bardzo smutne w kontekście całej historii i w kontekście wydarzeń, o których mowa w książce, a które miały miejsce 50 lat po II wojnie światowej. Stało się coś, czego się nie spodziewaliśmy. Co więcej, wydarzenia te miały miejsce za naszego życia – byliśmy ich biernymi obserwatorami. Powstały obozy koncentracyjne, doszło do ludobójstwa. Wydawać by się mogło, że tego typu historie nigdy więcej już się nie powtórzą.

Jest to książka, do której wracam często, bo jest dla mnie odpowiedzią na wiele różnych pytań, również – a może przede wszystkim – tych dotyczących ludzkiej natury, skłonności. Tematów, które poruszam i pokazuję w mojej twórczości.

Czytałem książkę podczas pracy nad moją pierwszą solową płytą, która opowiadała historię wojny w Czeczenii. I chociaż to inne wydarzenia i odmienna narracja, ta opowieść była inspirująca i pomogła mi w procesie twórczym.

Jeśli miałbym określić książkę w ramach jakiejś palety kolorystycznej, powiedziałbym że jest to najgłębsza możliwa czerń, wręcz pochłaniająca światło, które na nią pada. Czerń, która dominuje i wciąga każdy możliwy inny kolor. Czerń absolutna i przerażająca.

To nie jest przyjemna lektura. To nie jest lektura dająca nadzieję, pozytywne emocje, coś, czego często szukamy w literaturze. To jest lektura, która tak naprawdę odmienia życie czytelnika. I spotkanie z tą przerażającą rzeczywistością nie jest łatwe. Przyznam, że często musiałem robić sobie przerwy podczas czytania.

Sięgając po książkę, musimy mieć świadomość tego, z czym się mierzymy. Musimy wiedzieć o tym, że przeczytamy tu między innymi historię koła gospodyń wiejskich, które pomagały przy szukaniu masowych grobów. Groby nie były w żaden sposób oznaczone, nie było nawet wiadomo, w jakich rejonach szukać ofiar. Starsze kobiety spacerowały więc po lesie i szukały miejsc, w których trawa jest najbardziej zielona. To były miejsce “użyźnione” zwłokami.

Tak naprawdę każdy może przejść obojętnie obok tego, co tworzę. Nagrania pejzażu dźwiękowego, słuchowiska, muzyka…  To krople w morzu. Myślę sobie jednak, że mogą być impulsem do tego, by sięgnąć głębiej po tę historię i poczytać więcej. A może nawet nie czytać, tylko zastanowić się i wyciągnąć wnioski. Jeśli choć jedna osoba tak zrobi, to będzie sukces.

Na pewno nie jest to lektura dla każdego. Jest to książka, która dla osób wrażliwych i empatycznych będzie strasznie ciężka. Myślę jednak, że zwłaszcza one powinny ją przeczytać. Będą w stanie najlepiej wcielić wnioski w życie i zaangażować się bardziej, gdy zajdzie taka potrzeba.

Na pewno to nie jest książka na każdy moment w życiu, być może nie jest też dla każdego człowieka.

Michał Turowski opowiadał o książce “Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki” autorstwa Eda Vulliamy.

Copyright © 2018 Sirène